Hitchcock w Bierutowie, trzy bramki w pięć minut
To będzie trudniejszy mecz niż ten poprzedni w Goszczu, mówił przed meczem trener Marek Mroziński. I miał rację, bo w niedzielę drużyna Widawy Bierutów walczyła na boisku z naszymi seniorami jak o życie.
Gospodarze odważnie zaatakowali od pierwszej minuty i przeprowadzili kilka ładnych, składnych akcji, po których pachniało bramką. W 15 minucie interwencja Mielnika zapobiegła utracie gola, po płaskim dośrodkowaniu z lewego skrzydła w pole karne. Dobrymi interwencjami utratom bramek zapobiegli także Rakowski i Adamczyk, którzy przez całe pierwsze 45 minut nerwowo pokrzykiwali na kolegów z formacji ofensywnych za olbrzymią ilość strat. Jednak w 23 minucie Widawianie wyszli w końcu na prowadzenie. Przed polem karnym w okolicy 25 metra faulowany był zawodnik gospodarzy. Piłka po mocnym, precyzyjnym strzale wpadła tuż przy słupku bramki strzeżonej przez Gawłowskiego. 0-1 dla Widawy. O sytuacjach stworzonych przez Bór w pierwszej połowie trudno pisać, bo klarownych w zasadzie nie było. Jeden jedyny strzał zza pola karnego Szymona Delczyka był niecelny. Do przerwy zasłużone prowadzenie Bierutowian.
W przerwie w obozie Boru padły moce słowa i na boisko wróciła inna drużyna. Ton wydarzeń na murawie zaczęli nadawać seniorzy Boru, a druga połowa wyglądała podobnie do pierwszej, z tą różnicą, że teraz Bierutowanie bronili się rozpaczliwie, nie mogąc przeprowadzić żadnej składnej akcji przez 45 minut. W 60 minucie szarżującego w polu karnym Kornela Delczyka sfaulował kapitan gospodarzy i sędzia bez wahania wskazał na rzut karny. Do piłki podszedł Rakowski i szczęśliwie, po dobitce, pokonał bramkarza Widawy. Napór gości trwał, w 70 minucie szczęście uśmiechnęło się do Bierutowian, kiedy to w pełnym biegu K. Delczyk dośrodkował w pole karne do Tomasza Wasiaka i po błędzie bramkarza piłkę z linii bramkowej zdążył wybić obrońca Widawy.
Worek z bramkami rozwiązał się w 83 minucie. W środku pola piłkę odebrał K. Delczyk, zagrał prostopadle do Piotra Stadnika, który popisał się asystą przy strzale z 15 metrów Szymona Delczyka i mamy wynik 1-2. Radość Oborniczan trwał zaledwie 120 sekund. W jedynej swojej groźnej akcji w drugiej połowie Widawianie doprowadzili do remisu. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego najwyżej wyskoczył obrońca gospodarzy i mocnym strzałem głową wpakował piłkę do siatki na 2-2. Bór podrażniony wynikiem remisowym jeszcze raz zaatakował. W 87 minucie Szymon Delczyk podał idealnie piłkę do Tomasza Wasiaka. Napastnik Boru mimo asysty obrońcy wbiegł z piłką w pole karne i podcinką pokonał goalkipera Widawy Bierutów, ustalając końcowy wynik na 2-3!
Teraz przed wszystkimi drużynami czas odpoczynku i podsumowania mijającej rundy. Z 21 punktami na koncie Bór awansował w tabeli końcowej na 9 miejsce, co stanowi dobrą sytuację wyjściową przed rundą rewanżową.
Widawa Bierutów – KP Bór Oborniki Śląskie 2-3 (0-1)
Bramki:
1-0 Widawa (23 min.)
1-1 M. Rakowski (60 min. – karny)
1-2 Sz. Delczyk (83 min.)
2-2 Widawa (85 min.)
2-3 T. Wasiak (87 min.)
Składy:
Bór: Gawłowski – Adamczyk, Mielnik, Rakowski, H. Szyszko (kpt.), K. Delczyk, Woźniak (Kuczek 80), M. Fiłon (Kundera 55), Stadnik, Wasiak (Masicki 89), Sz. Delczyk.
Solskier











