Bór - Orzeł 4:1
Niedzielne spotkanie KP Bór z Orłem Prusice, można podzielić na dwie diametralnie różne połowy. Pierwsza to dramatyczna gra wszystkich zawodników występujących w niebieskich strojach. Każdy obornicki piłkarz z pola popełniał mniejsze lub większe błędy, co automatycznie przekładało się na zagrożenie pod bramką Tomasza Pawłowskiego. Na szczęście tego dnia bramkarz Boru był w wybornej formie. W zasadzie "zero z tyłu" do przerwy to wyłącznie jego zasługa. Może i również nie najlepsza skuteczność ofensywnych graczy Orła przyczyniła się do tego, że po 45. minutach gry utrzymywał się wynik 0:0. Nie zmienia to faktu, że ilość podbramkowych sytuacji, jakie sprokurowali oborniczanie kolegom z Prusic była stanowczo za duża. Po drugiej stronie boiska nie było już tak ciekawie. Co prawda oborniczanie co jakiś czas przedostawali się w okolice prusickiej bramki, ale zawsze czegoś brakowało, a to ostatniego podania, a to wyjścia do piłki... Na szczęścia pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowo i sędzia zaprosił obie ekipy do swoich szatni. Tam za drzwiami z napisem "Gospodarze" było bardzo gorąco. Trener Marek Mroziński hamował swoje emocje na ławce rezerwowych, ale w szatni nie był już taki powściągliwy. Padły mocne słowa i...
W drugiej połowie zgromadzeni kibice oglądali zupełnie inny zespół. Już od pierwszych minut Bór mocno zaatakował rywali. Jednak o tym, że piłka nożna to przewrotny sport można było przekonać się w 52 minucie. Wtedy to tuż przed szesnastką Pawłowskiego sędzia dopatrzył się faulu i podyktował rzut wolny dla Orła. Do piłki podszedł Patryk Pasek, który bezpośrednim strzałem na bramkę umieścił piłkę w siatce. To co nie udawało się prusiczanom przez pierwsze 45 minut udało się praktycznie po jednej rozpaczliwej akcji w drugiej części meczu. Jednak oborniczanie ciągle mając w głowach słowa trenera wypowiedziane w czasie przerwy, rzucili się do odrabiania strat. I sukces przyszedł bardzo szybko, bo już w 55 minucie. Po nieco szczęśliwym podaniu Grzegorza Cieplińskiego do Sylwestra Bednarskiego, ten drugi w swoim stylu uderzył lewą nogą i posłał futbolówkę w długi róg nie dając szans bramkarzowi Orła. W 62 minucie trener Mroziński zdecydował się wpuścić na boisko Tomasza Wasiak, który do tej pory zmagał się z kontuzją kolana. Chwilę później Wasiak z ogromną łatwością wjechał w pole karne rywala i zagrał wzdłuż linii piątego metra do nabiegającego Kornela Delczyka, któremu nie pozostało nic innego jak wpakować piłkę do bramki prusiczan. Trzy minuty później wspomniana dwójka zamieniła się rolami. Tym razem Delczyk dokładnie dograł do nabiegającego Wasiaka, a ten głową skierował piłkę do bramki. W końcówce meczu straszny błąd przydarzył się lewemu obrońcy Orła Prusice, który nękany przez Wasiaka oddał mu piłkę. Napastnik Boru ruszył w stronę bramki rywala, ściągnął na siebie środkowego obrońcę i odegrał, trochę na raty do Krzysztofa Kubasiaka. Ten ze stoickim spokojem uderzył w boczną siatkę i tym samym zdobył czwartego gola dla swojej drużyny. Chwilę później sędzia zakończył mecz i oborniczanie mogli odtańczyć na środku boiska swój taniec radości.
W drugiej połowie zgromadzeni kibice oglądali zupełnie inny zespół. Już od pierwszych minut Bór mocno zaatakował rywali. Jednak o tym, że piłka nożna to przewrotny sport można było przekonać się w 52 minucie. Wtedy to tuż przed szesnastką Pawłowskiego sędzia dopatrzył się faulu i podyktował rzut wolny dla Orła. Do piłki podszedł Patryk Pasek, który bezpośrednim strzałem na bramkę umieścił piłkę w siatce. To co nie udawało się prusiczanom przez pierwsze 45 minut udało się praktycznie po jednej rozpaczliwej akcji w drugiej części meczu. Jednak oborniczanie ciągle mając w głowach słowa trenera wypowiedziane w czasie przerwy, rzucili się do odrabiania strat. I sukces przyszedł bardzo szybko, bo już w 55 minucie. Po nieco szczęśliwym podaniu Grzegorza Cieplińskiego do Sylwestra Bednarskiego, ten drugi w swoim stylu uderzył lewą nogą i posłał futbolówkę w długi róg nie dając szans bramkarzowi Orła. W 62 minucie trener Mroziński zdecydował się wpuścić na boisko Tomasza Wasiak, który do tej pory zmagał się z kontuzją kolana. Chwilę później Wasiak z ogromną łatwością wjechał w pole karne rywala i zagrał wzdłuż linii piątego metra do nabiegającego Kornela Delczyka, któremu nie pozostało nic innego jak wpakować piłkę do bramki prusiczan. Trzy minuty później wspomniana dwójka zamieniła się rolami. Tym razem Delczyk dokładnie dograł do nabiegającego Wasiaka, a ten głową skierował piłkę do bramki. W końcówce meczu straszny błąd przydarzył się lewemu obrońcy Orła Prusice, który nękany przez Wasiaka oddał mu piłkę. Napastnik Boru ruszył w stronę bramki rywala, ściągnął na siebie środkowego obrońcę i odegrał, trochę na raty do Krzysztofa Kubasiaka. Ten ze stoickim spokojem uderzył w boczną siatkę i tym samym zdobył czwartego gola dla swojej drużyny. Chwilę później sędzia zakończył mecz i oborniczanie mogli odtańczyć na środku boiska swój taniec radości.
Mecz II kolejki
KP Bór
Oborniki Śląskie
- Orzeł Prusice
4:1 
KP Bór Oborniki Śląskie - Orzeł Prusice 4:1 (0:0)
0:1 Patryk Pasek 52'
1:1 Sylwester Bednarski 55'
2:1 Kornel Delczyk 66'
3:1 Tomasz Wasiak 69'
4:1 Krzysztof Kubasiak 90'
KP Bór Oborniki Śląskie
(1-4-4-2)
1. Tomasz Pawłowski
6. Krzysztof Pawlaczek
10. Henryk Szyszko kpt

13. Grzegorz Przystarz
15. Mirosław Bełkowski
11. Piotr Stadnik
75' (4)5. Patryk Kundera
8. Grzegorz Ciepliński
77' (17)16. Sylwester Bednarski
55'
62' (9)7. Kornel Delczyk
66'
85' (3)14. Kamil Kanownik
9. Tomasz Wasiak
62' (16)
69'4. Rafał Masicki
75' (11)17. Paweł Chorążyczewski
77' (8) 
3. Krzysztof Kubasiak
85' (7)
90'18. Marek Mroziński
tomasz9










